5 gru 2016

Jak się uczyć i nie zwariować?!

Cześć! Z okazji tego, że zbliża się koniec pierwszego semestru mam dla Was coś w rodzaju poradnika, który być może pomoże Wam ogarnąć się z nauką i poprawić wszystkie oceny.  Kiedyś jeszcze z Agatą pisałyśmy o 20 sposobach na skuteczniejszą naukę więc jeśli chcecie również możecie zajrzeć. Tutaj chciałabym dać rady, które są sprawdzone przeze mnie i które ja stosuję.



Zacznę może od tego, że musimy posiadać motywację do nauki, bo bez chęci na pewno nam się nie uda. Ważne jest to, żeby zrozumieć, że uczymy się tego po to by kiedyś mieć lepszą przyszłość. Tak, tak wiadomo, że za kilka lat taka jedynka z chemii nie będzie miała żadnego znaczenia, ale gdyby tak myśleć za każdym razem i sobie odpuszczać to było by ciężko. Dlatego warto znaleźć w sobie chodź trochę chęci.




Pierwsze co po powrocie do domu zawsze jem obiad i odpoczywam około godziny. Nie powinno się od razu brać do lekcji. Zresztą komu by się chciało skoro dopiero się wróciło ze szkoły. Po tej godzinie, gdy w końcu się przemogę robię sobie kawę by dodać sobie energii. Sprawdzam dokładnie wszystkie zeszyty czy były ewentualnie jakieś zadania itp.




Wszytko co muszę danego dnia zrobić zapisuję w kalendarzu dzięki czemu nic mi nie umyka, a terminy różnych projektów czy sprawdzianów są zaznaczone na tablicy korkowej, która jest przy biurku. Zapisuję też godzinę, o której zaczynam naukę i kończę i zawsze z ciekawości liczę sobie ile godzin tygodniowo na to poświęcam.

Dobre według mnie jest ustalanie jaką ocenę chcemy zgarnąć z jakiegoś sprawdzianu/kartkówki, a tu wszystko zależy od naszych ambicji. Jednemu starczy 2 inny będzie się starał na 4. Stawianie sobie celi sprawia, że mamy jasno określoną sytuację i wiemy mniej więcej ile materiału musimy się nauczyć żeby zgarnąć tą ustaloną ocenę. A satysfakcja, gdy się uda jest naprawdę wielka!



Jak już zaczynamy się uczyć polecam system jak w szkole, czyli robienie sobie przerw. Oczywiście tutaj nikt Wam nie zarzuca zasady 45 minut pracy i 10 przerwy. Możecie robić jak Wam tylko pasuję byleby było skutecznie. U mnie czas pracy nigdy nie jest dokładnie określony. Gdy kończę się uczyć z danego przedmiotu robię przerwę by po przerwie zająć się innym.

W czasie nauki polecam coś co uprzyjemni atmosferę np. muzyka, prowiant, jakieś świeczki czy cokolwiek innego. Trzeba znaleźć coś co nam pozwala się skupić, ale jednocześnie rozluźnia tak żeby nam się uczyło przyjemniej niż w szkole i żeby nie było to przykrym obowiązkiem. W moim przypadku jest to kawa i czasem jakieś przekąski.



Stosowanie różnorodnych metod nauki jest bardzo dobre, bo czytanie podręcznika po czasie staję się tak nudne, że chcemy książki wyrzucić za okno. Dlatego warto robić notatki, czytać coś na głos, obejrzeć filmik na you tubie, narysować jakieś mapy myśli, zrobić fiszki czy kartkówki. Każdy pomysł jest dobry i nam w pewien sposób pomoże. A przy tym możecie znaleźć genialną metodę, która jest dla Was najlepsza i najbardziej efektywna, a kiedy już zobaczycie jak Wam się najłatwiej uczy będzie tylko lepiej. Coś co ja preferuję to robienie notatek, a potem sprawdzanie swojej wiedzy w postaci kartkówek.

Mówi się wszędzie, że materiał powinno się rozkładać na kilka dni, ale ja niestety jestem osobą, która zazwyczaj uczy się dzień przed sprawdzianem. Nie uważam jednak tego za złe, bo każdy ma swoje przyzwyczajenia i jeśli nie umie ich zmienić musi je zaakceptować. Dzień przed sprawdzianem czasem ciężko przyswoić tyle informacji, ale u mnie posiedzenie około 4-5 godzin sprawia, że jestem przygotowana w 100%.



Jeśli już o notatkach mowa to polecam wszystkim wzrokowcom robienie ciekawych i kolorowych notatek, bo nic bardziej nie pomaga zapamiętywać. Ja mam pełno zapisanych kartek, które dodatkowo wkładam sobie do foliówek w segregatorze. Każda foliówka jest poświęcona jednemu przedmiotowi. Myślę, że bardzo mi się to przyda do matury kiedy będę musiała sobie to wszystko przypomnieć.

Ciągłe wkuwanie według mnie jest złe i szkoda na to życia. Nie musimy mieć z wszystkiego piątek i szóstek. Możemy się skupić na przedmiotach, które najbardziej lubimy. A jeśli nie lubicie np. wosu tak jak ja nie zmuszajcie się do nauki niego i napiszcie chociaż na tą minimalną ocenę. Świat się nie zawali jeśli w weekend zamiast siedzieć godzinami przy książkach spędzimy miło czas ze znajomymi. Wręcz przeciwnie u mnie to działa bardzo pozytywnie i dodaję mi energii by uczyć się intensywniej w tygodniu.

t-shirt - KLIK

Na koniec posta chciałam pokazać rzeczy, które dostałam od firmy Nastydress. Oprócz bluzki, którą widać u góry są to : cienie do brwi, lakier do paznokci i pomadka.



Z bluzki jestem ogromnie zadowolona i jest to jedna z moich ulubionych w szafie.
Co do kosmetyków. Cienie do brwi również bardzo polubiłam i używam codziennie. Zamawiając myślałam, że będę używać tego ciemniejszego, ale w rzeczywistości okazał się ciemniejszy niż na zdjęciu, więc używam raczej tego jaśniejszego. Pomadka jest w porządku. Podoba mi się jej konsystencja i trwałość, ale niestety kolor trochę niedopasowany do mojej twarzy. Co do lakieru do paznokci totalna porażka, bo co z tego, że ma śliczny kolor jak nie wysycha. Dosłownie! Miałam go na sobie około 20 minut i ani trochę nie wysechł. Także nie polecam lakieru zdecydowanie co do reszty jestem zadowolona.

lakier do paznokci - KLIK
pomadka - KLIK
cienie do brwi - KLIK

Dajcie znać w komentarzach czy sposoby na naukę są pomocne oraz jakie wy znacie skuteczne sposoby! 

5 komentarzy:

  1. Kalendarz to coś, co mnie wybawia, bo dzięki niemu wiem, kiedy mam kartkówkę czy sprawdzian i mogę efektywnie rozplanować naukę :)
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  2. Od siebie dodam, że włączanie komputera podczas nauki jeśli nie jest niezbędny to głupi pomysł. Rozprasza i to ciągłe pragnienie sprawdzania co się dzieje w sieci jest zgubne. Swoją drogą widzę, że nie tylko ja jestem tak staromodna i zamiast komputera używam staromodnego papierowego kalendarza!

    Pozdrawiam!
    Anita.
    http://niutta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra rada, żeby ustalać sobie priorytety i obniżyć wymagania z przedmiotów, z którymi nie wiążemy szczególnych planów na przyszłość! Lepiej trochę bardziej pogrzebać w jednym, najważniejszym dla nas przedmiocie i zacząć się w nim specjalizować, niż być do wszystkiego i do niczego jednocześnie ;)

    A czemu już nie blogujecie z Agrafką? :C

    Kultura & Fetysze BLOG

    OdpowiedzUsuń
  4. Super cenne wskazówki :D Na pewno sobie zapamiętam :)
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne wskazówki:) Sam jeszcze jestem studentem i różnie. Odpoczynek w postaci muzyki świetna sprawa. Dobrą rzeczą też jest stosowanie metody skojarzeń :)

    OdpowiedzUsuń